poniedziałek, 16 września 2013

Podróż z piernikiem


       Wczoraj wróciliśmy z wakacji…A z podróży przywieźliśmy pierniki ozdobne czyli niejadalne. W czasie powrotu do domu wpadliśmy do Torunia na warsztaty tworzenia pierników. W Domu Kopernika zasiedliśmy rodzinnie za stołem drewnianym  i miętoliliśmy, wałkowaliśmy i wgniataliśmy ciasto piernikowe w formę sosnową. Po wypieczeniu dostaliśmy nasze serce, słońce, i dwóch Mikołajów na pamiątkę miłą.
Do Torunia na pewno jeszcze przyjedziemy, przywiedzeni zapachem korzennym ciasta!
 
W Toruniu wystarczy pchnąć "drzwi", wejść i rozglądać się uważnie...
Smarowanie formy tłuszczem, aby ciasto można było łatwo
 wyjąć po rozwałkowaniu.
Serce pachnące
 


 

sobota, 14 września 2013

Balony w samochodzie

Urodziny na plaży ....



Tort urodzinowy był pyszny, różowy czyli truskawkowo-śmietankowy. Degustacja rozpoczęła się w domu wakacyjnym i po zdmuchnięciu świeczek rozpoczęliśmy ucztę. Na początku chcieliśmy tylko spróbować, aby dokończyć urodzinowy smakołyk na plaży. Nie udało się, wypiek okazał się fantastycznie dobry i zjedliśmy wszystko….Na plażowe świętowanie zostały nam piękne, białe bezy w kształtach muszli…
Z balonami w ręce pomaszerowaliśmy  do naszego indiańskiego zakątka plażowego ,gdzie  odpaliliśmy strzelające świeczki. Wyglądały niczym gwiazdki, mini fajerwerki dla naszej Córeczki! To był piękny, wzruszający Dzień!
p.s. Balonów nie było zbyt wiele, gdyż spodziewaliśmy się, że będziemy musieli zabrać je do domu wraz z innymi bagażami. Samochód oprócz wiaderek , łopatek, kaloszy i naszych tobołków wypełniły także balony…




 

czwartek, 12 września 2013

Tort z morską pianką

Nadmiar wody...I morze i deszcz...


To miejsce na plaży z kijami wbitymi w piasek skojarzyło się nam z Indianami i ich tańcami. Lubimy tam chodzić, aby zjeść drugie śniadanie siedząc po turecku na jasnym piasku. Dzisiaj trwał tam też trening na wojownika dzielnego. Dzieci walczyły ze sobą kijami oraz stojąc na słupku starały się unikać rzucanych „strzał”. Widzę już tam urodzinowe party Córeczki: balony przywiązane do kijów, strzelające świeczki wbite w piasek, tort z bitą śmietaną i truskawkami (już zamówiony!) i szczęśliwe miny w komplecie! A może pogoda pozwoli nam na takie szaleństwo…
 
 


 

środa, 11 września 2013

Tęcza marzeń


      Spacer lasem trwał kilka godzin. Wzgórki porośnięte mchem były upstrzone kolorowymi grzybami, wyglądało to jak scenografia do filmu o elfach….Maszerowaliśmy w pelerynach przez intensywne zielenie przypominając grupę leśnych skrzatów w kapturach na głowie. A potem była chwila ciepłego wytchnienia czyli gofry z cukrem pudrem w wydaniu nadmorskim.
Wieczór spędziliśmy na plaży bynajmniej nie słuchając szumu fal. Dzieci miały wiele kwestii do omówienia i skonsultowania z rodzicami. Wesoły słowotok przerwał jedynie na krótko incydent z kaloszami pełnymi wody… A wokół nas stalowe przestrzenie morskiej wody, mgła unosząca się nad wydmami i niespodziewana tęcza, która natychmiast sprowokowała historie o skarbie na końcu barwnego pasa kolorów….
 




 

wtorek, 10 września 2013

Szarość Zachodu Słońca


W czasie spaceru leśnymi wydmami Dzieci pokazały mi miejsce spotkań miłych wróżek. Wskazany pień porastał miękki zielony mech, z czerwonymi akcentami kapeluszy.
A potem pożegnaliśmy morze, które dzisiaj w tonacji szarości.
 
Miejsce dla Wróżek i Dzieci.

poniedziałek, 9 września 2013

Plaża dla Dzikusów


    Spacer szeroką plażą z miękkim piaskiem trwał dzisiaj wiele godzin. Przestrzenie niemal puste z zatokami morskiej wody, pachnącymi lasami iglastymi  w tle to wakacje marzeń. Dzieci z dzikim zapałem goniły mewy, wskakiwały na napotykane kamienie, wywijały znajdowanymi, obłymi od nurtu wody patykami. Zupełnie oczarował nas jednak widok ułożonego z gałęzi tipi. Konstrukcja stała na środku plaży i zapraszało do środka. W nakrytym szalami namiocie Dzieci odbyły ważną naradę: jaki smak ma mieć sobotni, urodzinowy torcik Córki. Plażowi Indianie nie doszli do porozumienia i z dzikimi okrzykami pognaliśmy dalej.
Droga powrotna prowadziła nas przez las, a tam atrakcji część dalsza. Spotkaliśmy wiewiórkę, ruda kitkę, żuczki, które niosły osę do swojej spiżarni oraz wiele małych, brązowych żabek. Synek poczuł w sobie zew grzybiarza i z jemu właściwą starannością przeglądał okoliczne trawy. Wszelkie znaleziska sygnalizował okrzykiem radości….A na koniec przyrodniczej wędrówki wzdłuż wydm zobaczyliśmy przemykającego lisa i to było ukoronowanie wrażeń leśnych. Dzieci jeszcze długo opowiadały sobie o dzisiejszym dniu….